poniedziałek, 23 lutego 2015

lutowy domek

Luty w naszym domku to przede wszystkim nieustająca walka z wirusami, które przeskakiwały z jednego na drugiego, aż skończyły się antybiotykiem na zapalenie oskrzeli, zapalenie zatok i zapalenie ucha. Inhalowała się prawie cała rodzina ...  jak skończyłam inhalacje to dawkowałam antybiotyki, wietrzyłam mieszkanie i wiecznie mierzyłam temperaturę, która jak się okazało potrafi w 5 minut drastycznie się zmienić. Jedynym moim wyjściem z domu  była wizyta u lekarza, a 
na pamiątkę tego stanu rzeczy powstał ten oto domkowy art-journal.


Jakże teraz wszystko cieszy, bo gdy zdrowie dopisuje to nagle wszystko piękniejsze się staje, a każde wyjście z domu to niemalże małe święto, na które cieszę się jak dziecko. 

Zapraszam na inspiracje na blogu UHK Gallery , mojego tam brak, bo okoliczności sobotniego poranka nie pozwoliły mi na obfocenie mojego domku, ale koniecznie zajrzyjcie jakie fantastyczne domki tam  się pojawiły :)

Ściskam Wam mocno :) 

2 komentarze:

  1. Ojej, to zupełnie jak u nas, zapalenie migdałków jedno po drugim, gorączka po 40 stopni, inhalacje i antybiotyki... A teraz i pogoda się robi przyjemniejsza i może już te wirusy wywiało wreszcie... Oby i z Twojego domku z pięknym oknem już choroby zniknęły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Nie ma nic gorszego jak chore dzieci, zwłaszcza jak samemu jest się w jeszcze gorszym stanie. U nas najmłodsze dziecię znowu chore ... tak się nacieszyłam niedzielnym wyjściem z domu.

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :)